Hitler w Świdnicy

Ruch narodowosocjalistyczny dotarł do Świdnicy stosunkowo wcześnie, bo już w 1925 r. powstały tutaj komórki partii hitlerowskiej.
Hitlerowski wielkorządca tzw. Generalnego Gubernatorstwa, zbrodniarz wojenny Hans Frank, jeszcze na krótko przed wykonaniem na nim po procesie norymberskim wyroku śmierci, wspominał swoje spotkanie z prezesem sądu w Świdnicy von Loefenem. Zetknął się z nim na dwóch rozprawach sądowych gdy jako młody monachijski adwokat bronił świdnickich nazistów. W jednym z tych procesów von Loefen przewodniczył rozprawie apelacyjnej.
Pierwszy proces odbył się w czasie od 2 do 23 grudnia 1929 r, a rozprawa apelacyjna w czasie od 10 czerwca do 5 lipca 1930 r. Na każdym z tych procesów Hitler występował jako świadek zeznając na temat celów politycznych swojej partii. Pytano go, czy jest zwolennikiem rewolucyjnego przewrotu. Za każdym razem oświadczał, że dąży do władzy jedynie na drodze legalnej, chce uzyskać zwycięstwo tylko za pomocą kartki wyborczej, a nie przy zastosowaniu siły.
Jak doszło do rozpraw sądowych przeciwko nazistom w Świdnicy? Powodem była bijatyka w sali, w której odbywał się wiec. 27 września 1929 r. świdniccy esamani, posiłkowani przez zwolenników Hitlera z najbliższej okolicy, a nawet z Wrocławia, rozbili w bezładnej bijatyce zebranie partii socjaldemokratycznej zorganizowane przy obecnej ul. Jagiellońskiej w opuszczonym dziś domu kultury ZWAP. Pobito około 50 osób i zniszczono wyposażenie lokalu. W następstwie tych wydarzeń, nadprezydent prowincji śląskiej, socjaldemokrata Luedemann zakazał działalności komórkom partii hitlerowskiej (NSDAP) w Świdnicy, Wrocławiu, Wałbrzychu i Strzegomiu.
Prokurator wniósł oskarżenie przeciwko szesnastu świdnickim narodowym socjalistom, wśród których był i późniejszy nadburmistrz Świdnicy, Georg Trzeciak. Będąc z pochodzenia katolikiem urodzonym we Wrocławiu, starał się później zatrzeć ślady swego pochodzenia i zmienił nazwisko na "Trenk". Nazistom zarzucano zakłócenie spokoju publicznego z użyciem siły.
Hitler przyjechał z Berlina i 13 grudnia 1929 r. zeznawał w sądzie świdnickim. Był zdaje się po raz pierwszy na Dolnym Śląsku i występował w stroju cywilnym. Na jego widok oskarżeni naziści powstali z ławy i stali przez cały czas jego zeznań, okazując mu w ten sposób wielki szacunek. Sednem zeznań Hitlera było twierdzenie, że nie założył organizacji antypaństwowej i "obłędem" byłoby, gdyby przy pomocy siły zwalczał państwo niemieckie. Jego zdaniem, terror stosowały wtedy partie marksistowskie, a państwo nie chroniło praw przysługujących obywatelom. W ten sposób Hitler usiłował usprawiedliwić istnienie własnej organizacji obronnej, jaką była SA (oddziały szturmowe).
Zwolennicy Hitlera chcieli wykorzystać jego pobyt w Świdnicy. W tzw. "Vołksgarten" przy dzisiejszej ul. Jagiellońskiej, to jest w sali, w której stoczono bijatykę i w wyremontowanej obecnie sali klubu "Bolko" przy dzisiejszym placu Grunwaldzkim, miały odbyć się spotkania z Hitlerem i najwyższym przywódcą SA von Pfefferem. Jednakże mimo obiecanego udziału w spotkaniach, obaj zatrzymali się na krótko w hotelu "Pod Lwem" przy ul. Zamkowej (wówczas nr 9) i ku rozczarowaniu zwolenników, samochodem wyjechali z miasta.
Przeciwko wyrokowi z dnia 23 grudnia 1929 r. prokurator i obrona wnieśli apelację. W lecie 1930 r. odbyła się w Świdnicy rozprawa apelacyjna. 12 czerwca 1930 roku Hitler i von Pfeffer zjawili się ponownie w Świdnicy. Przewodniczący procesowi von Loefen zadawał Hitlerowi pytania uniemożliwiające wygłoszenie mowy propagandowej. Hitler znów oświadczył, że o dojście do władzy walczy przy pomocy środków zgodnych z prawem i zabrania SA posiadania broni palnej. Tym razem Hitler przybył w nocy samochodem z Legnicy i zatrzymał się w Rynku, w hotelu "Pod Koroną" (dziś nr 7), gdzie mieszkał broniący oskarżonych adwokat monachijski Hans Frank, późniejszy gubernator generalny w Krakowie.
W czasie zeznań Hitlera doszło przed gmachem sądu przy dzisiejszym placu Grunwaldzkim do starć pomiędzy policją posiłkowaną oddziałem z Wałbrzycha, a oddziałami SA. Poprzedniej nocy zakazano w całych Prusach noszenia mundurów organizacjom niepaństwowym. Policja atakowała pałkami gumowymi umundurowanych esamanów. Część z nich zdjęła brunatne koszule i paradowała z obnażonym torsem, co przy letniej pogodzie nie było uciążliwe.
Po złożeniu zeznań, Hitler udał się na ówczesny teren wsi Słotwina, który zaczynał się już tam, gdzie dziś u wylotu ul. Sikorskiego rozpoczyna się Osiedle Młodych. Stał tam hotel "Cesarski Dwór". W nim odbyło się zebranie nazistów i Hitler omawiał zakaz noszenia mundurów. Po południu Hitler udał się w drogę powrotną.
Wyrok wydany 5 lipca 1930 r. nie zadowolił żadnej ze stron. Narodowi socjaliści czuli się pokrzywdzeni tym, że tylko jednego z oskarżonych uwolniono od winy i kary, a pozostałych skazano na kary pozbawienia wolności w wymiarze od 3 dni do 5 miesięcy. Chociaż sędzia von Loefen nie był stronniczy, to jednak organ socjaldemokratów "Vorwaerts" pisał o nim: "Sędzia ten zdaje się nadawać raczej na sędziego państwa Hitlera, a nie na sędziego naszej Republiki".
W ostatnich wolnych wyborach przed objęciem władzy przez Hitlera, 6 listopada 1932 roku w Świdnicy blisko 35% głosów oddano na nazistów. Po dojściu Hitlera do władzy już w lecie 1933 r. magistrat świdnicki nadał Hitlerowi honorowe obywatelstwo miasta i przemianował plac zwany obecnie placem Grunwaldzkim, a wtedy placem Wilhelma, na plac Adolfa Hitlera. Hitler raczył za to podziękować pismem z 20 sierpnia 1933 roku.

Horst Adler, Ratyzbona
z języka niemieckiego przełożył i uzupełnił Edmund Nawrocki - rozdział z książki "Z dziejów Świdnicy

24 listopada 2017 - Emmy, Flory, Romana