Obiekt podziemny - Stacja wzmacniakowa (Świdnica 1)

13 maja 2004 roku, jest późne popołudnie. Dzwoni telefon od znajomego. Wreszcie! załatwił, jest zgoda na wejście. Biorę szybko kamerę, aparat i jadę. Czułem, że tam coś jest.



Jadąc wspominam, - był koniec lat siedemdziesiątych, początek osiemdziesiątych. Byłem w tym domu, wszedłem wtedy do piwnicy, ale szybko mnie z niej przegoniono. Wyszedł pan zza stalowych drzwi z wizjerem, drzwi jakich nie spotyka się w zwykłej piwnicy. Padły wtedy szybkie dwa, trzy zdecydowane słowa, wiedziałem, że nie ma co pytać i nie ma po co więcej tam zaglądać.
Przechodziłem tamtędy jeszcze w latach późniejszych. Zawsze intrygował mnie ogród wokół tego domu, inny niż pozostałe w okolicy. W innych rosły kwiaty, uprawiano warzywa. Ten był pełen zieleni, wszędzie rosła trawa i wszędzie były zarośla, no i ten niezwykle wysoki płot. Takich nie ma, nie było nigdy przy "zwykłych" domkach, zamieszkałych przez zwykłych ludzi.

Dojechałem. Jestem na miejscu. Szybko biegnę z torbami do piwnicy. Kamera w ruch. Chcę zarejestrować wszystko co tylko możliwe. W końcu nie wiadomo co stanie się z tym obiektem,a właściwie z urządzeniami w nim zamontowanymi. Rewelacja! Agregat prądotwórczy (najprawdopodobniej element miniaturowej łodzi podwodnej, jakie produkowano w latach wojny) zamontowany został na amortyzowanym fragmencie posadzki. Boże! okazuje się, że on działa, jest sprawny. Pracuje rytmicznie i cicho.

Kolejne pomieszczenia. Dwa olbrzymie zbiorniki na tysiące litrów paliwa służace do zasilania w energię tego do niedawna tętniącego życiem obiektu. Tu codziennie na okrągło, dzień i noc pracowali ludzie. Mieszkali w tym budynku. Dlatego nikt nie wiedział o istnieniu tego obiektu. Cisza, tajemnica i totalne milczenie. Do ogrodu wjeżdżała cysterna, z niej przewodami spuszczano paliwo do podziemii, tego nikt nie widział.

W innym pomieszczeniu stoi szereg zbiorników, okazały się być filtrami do oczyszczania skażonego powietrza. Cały ten ponad 1500 metrów kwadratowych powierzchni obiekt, był przygotowany na przetrwanie ataku chemicznego. Na górze trwała wojna, a tutaj pod ziemią mogli spokojnie pracować ludzie, wtedy żołnierze. Własna studnia głębinowa, własne zasilanie, pracujący tutaj byli całkowicie niezależni od tego co dzieje się na zewnątrz.

Filmuję kolejne pomieszczenia, mam już ślad, mam dowód na to co tutaj jest. Nie wiem czy jak to u nas często bywa, nie okaże się następnego dnia, że ktoś coś ukradł, że coś zostało wywiezione. Mam dokument!.
Nazajutrz podekscytowany biegnę szybko do urzędu, bo gdzieś wypada to zgłosić, aby już z majestatu urzędu zadbano o ten majątek. Niech już ktoś pilnuje, aby nie pojawili się tam kolekcjonerzy, czy złomiarze rozbierający co tylko nadaje się do sprzedaży, by nie zostały tam tylko puste pomieszczenia.
W urzędzie nie bardzo mi wierzą. Jak to? - Przecież w naszym wydziale jest wszystko, gdyby coś takiego istniało to kto jak kto, my byśmy wiedzieli - mówią.
Przynoszą plany. Szukamy razem. Okazuje się, że tego budynku ani ogrodu na planach nie ma. Pewnie, że nie miało go być, to nie było.

Cieszę się, że ten obiekt od tej pory choć nie miejski jeszcze, to przynajmniej od czasu do czasu dostępny jest dla chętnych obejrzenia go. Był to jeden z kilkudziesiąciu podobnych do siebie obiektów wybudowanych na terenie Niemiec. Można z dużą pewnością sądzić, że jest to być może jedyny taki, w tak dobrym stanie zachowanym obiekt na świecie. Pozostałe leżały na terenach objętych bombardowaniami aliantów. Najprawdopodobniej ciężkich bombardowań nie przetrwał tam żaden z nich. Mamy więc w mieście perełkę.

W języku technicznym obiekt ten to - Stacja wzmacniakowa w Świdnicy ( Świdnica I ).
Kable telekomunikacyjne w rejonie Świdnicy w latach 30-tych i 40-tych. Od roku 1935 w ramach specjalnego programu finansowanego ze środków wojskowych rozpoczęto w Niemczech budowę linii telekomunikacyjnych. Ich przebieg uwzględniał przede wszystkim potrzeby militarne. Początkowo za prace odpowiedzialne było dowództwo armii lądowej, następnie Naczelne Dowództwo Wehrmachtu. Realizacją prac zajmowała się poczta niemiecka. Chociaż początkowo w programie na lata 1936 / 37 nie było tego w planie, dowództwo armii lądowej spowodowało, że ujęto w nim budowę linii telefonicznej o numerze Fk 221. Połączyć ona miała Legnicę z Koźlem.
Ze względu na koszty i sytuację z zaopatrzeniem w surowce postanowiono położyć kabel na odcinku Legnica - Biechów koło Nysy. Odcinek Legnica - Świdnica oddano do użytku w lipcu 1938 roku. Ze względów technicznych stacje wzmacniakowe wybudowane miały być w Legnicy, Świdnicy i Biechowie.

Trasa przebiegu kabla Fk 221 spowodowało konieczność budowy stacji wzmacniakowej w Świdnicy. Jej planowanie rozpoczęto nie później niż w 1937 roku. Uwzględniono przy tym zarządzenie Ministerstwa Poczty z 29. 05. 1937 roku zawierające najnowsze wytyczne dotyczące budowy min. stacji wzmacniakowych w aspekcie obronności kraju.
Wynikało z nich, że:
- obiekty tego typu budowane miały być pod ziemią,
- jeśli nie było to możliwe, konieczne było wybudowanie w pewnym oddaleniu od obiektu głównego awaryjnego obiektu pod ziemią.

Stację wzmacniakową w Świdnicy wybudowano na terenie miasta na parceli przy ówczesnej ulicy Bismarcka. Główną jej część zlokalizowano w piwnicy pod ziemią. Roboty budowlane zakończono prawdopodobnie równocześnie z doprowadzeniem kabla Fk 221 w 1938 roku. Wzmacniany miał być w niej także sygnał na innej linii przebiegającej w tym czasie przez Świdnicę. Łączyła ona Drezno z Wrocławiem i miała numer Fk 34.
Po zakończeniu prac budowlanych, na stacji rozpoczęto instalowanie niezbędnych urządzeń technicznych i wyposażenia dodatkowego.
W okresie tym zaczęły się uwidaczniać w coraz większym stopniu trudności z dostawami surowców dla przemysłu produkującego kable i urządzenia telekomunikacyjne. Zaczęło dochodzić do opóźnień w produkcji, tym samym opóźniły się także dostawy gotowych wyrobów. Przedłużyło to okres rozkładania kabli i wyposażania stacji wzmacniakowych.
Trudności te dotyczyły także stacji wzmacniakowej w Świdnicy.
W lutym 1937 roku Naczelne Dowództwo Wehrmachtu zleciło Ministerstwu Poczty położenie dalszego odcinka kabla Fk 221 z Biechowa do Koźla. Zadanie to otrzymało najwyższy stopień pilności. W grudniu 1937 roku podczas narady z udziałem m.in. Niemieckiego Towarzystwa Kabli Dalekosiężnych, stwierdzono konieczność położenia do końca kabla Fk 221 Legnica - Koźle. Cały odcinek miał być gotowy do sierpnia 1938 roku - termin ten w zasadzie został dotrzymany.
Tak więc stacja wzmacniakowa w Świdnicy jeszcze w lecie 1939 roku nie posiadała pełnego wyposażenia technicznego. Zapewne zdając sobie sprawę z ważności tej stacji i związanej z nią linii telefonicznej, dowództwo wojskowe dążyło do osiągnięcia przez nią pełnej zdolności do pracy od wrześniu 1939 roku. Nie wiadomo jednak dokładnie czy rzeczywiście nastąpiło to do tego czasu.

W związku z przygotowaniami do zaatakowania Polski wojsko zażądało od władz pocztowych wybudowania kolejnych linii kablowych. W listopadzie 1938 roku Naczelne Dowództwo Wehrmachtu przekazało Ministerstwu Poczty zlecenie na położenie kabli w ramach tzw. specjalnego programu budowy 1939 / 40. Przewidywał on m.in. linię Fk 285 mającą połączyć Jelenią Górę z Biechowem przez Kamienną Górę i Wałbrzych z odgałęzieniem z Wałbrzycha do Świdnicy.
W styczniu 1939 roku dowództwo Wehrmachtu zmieniło trasę tego kabla. Według nowego planu miał on przebiegać z Gryfowa do Biechowa przez Jelenią Górę, Kamienną Górę i Świebodzice, z odgałęzieniem ze Świebodzic do Świdnicy. Wobec mającej wybuchnąć w najbliższym czasie wojny Pełnomocnik ds. Regulacji Gospodarki Budowlanej dr F. Todt zarządził wstrzymanie wszystkich budów, które nie zostały rozpoczęte przed 1 sierpnia 1939 roku. Objęło to także znajdującą się w planowaniu linię Fk 285.
Wybuch wojny spowodował przerwanie prac na kolejnych budowach obiektów telekomunikacyjnych - część pracowników biur projektowych linii telefonicznych i ekip budowlanych zatrudniona została przy odtworzeniu polskiej sieci kabli dalekosiężnych. Nowa sytuacja po zajęciu Polski wywołała w Ministerstwie Poczty zmianę koncepcji budowy nowych linii telekomunikacyjnych.

W związku z przedstawionym przez wojsko w 1941 roku tzw. "Nowym programem wschód" planowana była budowa linii telefonicznych Świdnica - Dzierżoniów oraz Wrocław - Świdnica - Opawa.
Budowa nowych linii opierała się na pracującej już z pewnością normalnie stacji wzmacniakowej Świdnica. W okresie późniejszym określano ją jako Świdnica I.
Wprowadzenie numeracji w 1944 roku wiązało się z budową w odległości 20 kilometrów kolejnej stacji wzmacniakowej określanej nazwą Świdnica II.
Była ona ściśle związana z obiektem nr I i miała zabezpieczać technicznie linie telekomunikacyjne przewidziane do obsługi budowanego w Górach Sowich pod kryptonimem "Riese" zespołu obiektów podziemnych i naziemnych.

Jerzy Gaszyński
28 czerwca 2017 - Florentyny, Ligii, Leona