Pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców Przyłęgowa

Podczas I wojny światowej wojska niemieckie straciły wedle różnych źródeł od 1,8 do ponad 2 mln żołnierzy. W każdej niemal miejscowości było przynajmniej kilku, którzy nigdy nie powrócili do swoich domów. To właśnie ku ich pamięci, stawiano różnego rodzaju pomniki. Zwyczaj czczenia pamięci poległych w walkach narodowo-wyzwoleńczych i innych wojnach, rozpowszechnił się w Niemczech na początku XIX wieku, tuż po kampanii napoleońskiej z lat 1813-1815. Istotnym impulsem i zachętą do upamiętniania poległych w walce była postać niejakiego Theodora Körnera. Ten pochodzący z Drezna poeta w okresie walki wyzwoleńczej z wojskami napoleońskimi, zaciągnął się do formowanego pod Sobótką korpusu ochotników dowodzonych przez generała Ludwiga von Lützowa. Słowa wiersza pt. "Wezwanie", spisanego przez Körnera w 1813 roku mówią Vergiß, mein Volk, die treuen Toten nich, czyli "…nie zapomnij, mój narodzie, o wiernych zabitych". Dodatkowo Körner wezwał swych rodaków do ozdabiania urn z prochami poległych bohaterów motywem wieńca z liści dębowych. Autor wiersza sam poległ wkrótce w boju 26 sierpnia 1813 roku w lesie koło Rosenow. Pochowano go przy starym dębie we wsi Wöbbelin, gdzie wkrótce ustawiono pomnik.

W początkowym okresie ku pamięci bohaterów wznoszone były epitafia, umieszczane zazwyczaj w kościołach. Na nich wykuwano imiona i nazwiska poległych w walce. Dodatkowym elementem graficznym takich epitafiów był od 1815 roku orzeł, motyw tzw. krzyża żelaznego (odznaczenie nadawane od 1813 roku za męstwo na polu walki, a także za sukcesy dowódcze), a późnej wizerunek hełmu. Po wielkich zwycięstwach w wojnie z Austrią 1866 i Francją 1870-71, oprócz kościelnych epitafiów, rozpoczęto wznoszenie pomników. Stawiano je obok kościołów, szkół, urzędów pocztowych, cmentarzy, na placach oraz przy rozwidleniach dróg. Pomniki te były ważnym miejscem w każdej miejscowości, chętnie utrwalanym zwłaszcza na ówczesnych pocztówkach. Ich kształt nawiązywał zazwyczaj do kolumn lub obelisków zwieńczonych cesarskim orłem lub krzyżem żelaznym z wykutymi nazwiskami i sentencjami. Pomniki ustawiane po 1918 roku ku pamięci żołnierzy poległych w I wojnie światowej przybierały rozmaite kształty, rozmiary i motywy zdobnictwa. Niektóre wykonane były w postaci dużego głazu, czasami piramidy lub innej wymyślnej konstrukcji, którą nierzadko wieńczył motyw lwa, śpiącego żołnierza oraz miecza. Po 1945 roku dla budowli o takim "rodowodzie" nie było miejsca na Ziemiach Odzyskanych. Większość z nich została wówczas zniszczona lub częściowo rozebrana. Często usuwane były z nich nazwiska poległych, krzyże żelazne, hełmy i inne inskrypcje (np. pomnik w miejscowości Osła, pow. Bolesławiec). Zrywano także cesarskie orły (np. pomnik przy "węglowej drodze" koło Żarowa oraz w miejscowości Ubocze, pow. Lwówek Śląski). Niektóre z dawnych pomników wojennych zostały "zagospodarowane" na obiekty kultu religijnego (np. Bielawa, pow. Wrocław; Czeszów, pow. Trzebnica; Częszyce, pow. Strzelin; Goszcz, pow. Oleśnica; Sławoszowice, pow. Milicz; Ścinawica, pow. Kłodzko). Dzisiaj znajdują się na nich krzyże, kapliczki i figury świętych, lecz "ukrytą prawdę" zdradzają pozostawione fragmenty napisów, symboli lub ogólna konstrukcja. W ostatnich latach, pozostałe po swoistym "pogromie" pomniki są coraz częściej odnawiane, a te które wcześniej były przewrócone ustawiana na swoim pierwotnym miejscu. Często zamieszcza się na nich również dodatkowy napis dwujęzyczny wyjaśniający przyczynę ich powstania (np. Gęsiniec, pow. Strzelin; Malerzów, pow. Oleśnica; Pobiedna, pow. Lubań; Rybnica, pow. Jelenia Góra; Poręba i Szalejów, pow. Kłodzko; Wrocław - dzielnica Rędzin).
Pomnik żołnierzy poległych w I wojnie światowej znajdował się kiedyś także w miejscowości Przyłęgów, gm. Żarów. Informacje o tym pomniku czerpiemy ze starej fotografii wykonanej zapewne w latach 1920-35. Obiekt jak się wydaje miał formę obelisku wzniesionego na podwyższeniu w centrum przestrzeni otoczonej kamiennym murkiem. Wejście prowadziło przez kutą z żelaza dwuskrzydłową furtkę zawieszoną na dwóch prostopadłościennych kamiennych słupkach. Do płaszczyzny obelisku, od strony wejścia przez furtkę, przytwierdzona była we wnęce, wykonana prawdopodobnie z czarnego granitu płyta z wyrytymi napisami. Niestety jakoś wykonania fotografii nie pozwala na odczytanie wyszczególnionych nazwisk poległych mieszkańców Przyłęgowa i dat ich śmierci. Na utrwalonym fragmencie płyty dopatrzeć można się jednak zarysu 18-tu wyrytych nazwisk, fragmentu nazwy miejscowości Preilsdorf oraz motywu zdobienia w postaci liścia dębu. Pod płytą zawierającą nazwiska i daty znajdował się wyrzeźbiony hełm z widocznym zarysem gałązki. Po 1945 roku pomnik ten podzielił losy wielu innych podobnych obiektów znajdujących się na Dolnym Śląsku i został częściowo rozebrany. Pozostawiono jednak fundament obelisku wraz z ogrodzeniem i żelazną furtką. W tym miejscu w 1994 roku ustawiono drewniany krzyż. Przez wiele lat opiekę nad nim sprawował mieszkaniec Przyłęgowa Pan Mieczysław Hryciuk. Stary krzyż w końcu został zastąpiony nowym - granitowym, posadowionym na wykonanym również z granitu prostopadłościennym bloku z przytwierdzoną doń tablicą dziękczynną. Układ przestrzenny dawnego pomnika z kamiennym murkiem, słupkami i żelazną furtką pozostał jednak praktycznie bez zmian. Dostawiono jedynie prowadzące do krzyża granitowe schody i przedsionek wejściowy w formie płyty osadzonej tuż przed żelazną furtką. Przy okazji rozbijania starego fundamentu pomnika upamiętniającego poległych mieszkańców, odnaleziono wiosną 2010 roku ukrytą w nim butelkę zawierającą list spisany 25 marca 1924 przez Waltera Hartwiga oraz liczne banknoty, kilka monet oraz kartki żywnościowe (całość w zbiorach Żarowskiej Izby Historycznej). Miejsce odnalezienia zalakowanej butelki - wewnątrz fundamentu pomnika wyklucza ukrycie jej w momencie gdy na fundamencie tym posadowiony został już obelisk, dlatego też za datę wystawienia przyłęgowskiego pomnika należy przyjąć rok 1924. Miejsce, w którym ukryto dla potomnych przekaz o katastrofalnej sytuacji gospodarczej Niemiec po pierwszej wojnie światowej nie było przypadkowe. Obok gospody Oskara Meissnera, piekarni i sklepu Johanna Kubanteka oraz szkoły ewangelickiej było to z pewnością jedno z ważniejszych miejsc, jakie znajdowały się w tej niewielkiej miejscowości. Mieszkańcy Przyłęgowa wybierając fundament wojennego pomnika poległych na miejsce ukrycia spisanego przekazu chcieli jak się wydaje podkreślić tym samym fakt jak wielu ich bliskich oddało życie w wielkiej wojnie, która przyniosła jedynie bezrobocie oraz rosnące zadłużenie.

W wykazach zawierających setki tysięcy poległych w I wojnie światowej żołnierzy Cesarstwa Niemieckiego udało się odnaleźć nazwiska trzech mieszkańców Przyłęgowa, które bez wątpienia utrwalone były niegdyś na granitowej płycie tamtejszego pomnika. Byli to Johann Tchamm, Gustav Tschee i Gustav Walter. Urodzony 1 lutego 1883 roku w Przyłęgowie Johann Thamm był strzelcem w 43. Rezerwowej Dywizji Piechoty (43.Reserve-Infanterie-Division) walczącej na froncie zachodnim we Francji. Z danych wynika, iż poległ 10 lipca 1918 roku w bitwie pod Proyart, gdzie jego dywizja toczyła boje z 3. Australijską Dywizją Piechoty Pochowany został wśród 4643 poległych żołnierzy niemieckich na miejscowym cmentarzu wojskowym. Spoczywa w grobie nr 74, rząd 2. Urodzony 3 października 1884 roku w Przyłęgowie Gustav Tschee był pilotem w stopniu podoficera (niem. Unteroffizer) w 2. Oddziale Lotniczym (Flieger-Abteilung Nr.2). Była to jednostka obserwacyjna, która od kwietnia 1918 roku bazowała na lotnisku polowym we francuskim Villers-au-Terte, gdzie została przeniesiona z frontu włoskiego. Jako piloci (samoloty dwumiejscowe pilot + obserwator) służyli w niej m.in. Josef Kraemer, Franz Kurtina, Hans Schacher, pochodzący ze Świdnicy sierżant Bernhard Hedwig oraz Hermann Becker - późniejszy as lotnictwa z 23 zwycięstwami powietrznymi na koncie, dowódca eskadry myśliwskiej Jagdstaffel 12. Samolot, który pilotował pochodzący z Przyłęgowa Gustav Tschee został zestrzelony 28 marca 1918 roku w rejonie Fressain. Lotnik został pochowany na cmentarzu wojskowym w Bouchain - grób nr 269, rząd 1. Urodzony 6 sierpnia 1882 roku w Przyłęgowie Gustav Walter był kapralem (niem. Gefreiter), który służył w 105. Dywizji piechoty (105. Infanterie-Division) na froncie wschodnim. Poległ 29 marca 1916 roku w czasie walk z Rosjanami pod Jēkabpils (niem. Jakobstadt) na Łotwie. Pochowany został na miejscowym, niemieckim cmentarzu wojennym w Tirschussola - grób nr 29.

W listopadzie ubiegłego roku do Żarowskiej Izby Historycznej napisała osoba, która w swojej kolekcji posiada połowę nieśmiertelnika z wybitym nazwiskiem: HERMANN LORKE PREILZDORF BZ. STRIEGAU 8.1.97, 5.M.W.E.B. NR.357. Wedle późniejszych ustaleń urodzony 8 stycznia 1897 roku, Hermann Lorke z Przyłęgowa w okręgu strzegomskim, służył w 5. Zapasowym Batalionie Moździerzy (5. Minenwerfer Ersatz Bataillon Nr. 357). Jednostka ta w 1917 roku odbyła szkolenie w specjalnym obozie w miejscowości Unterlüß bei Celle (Dolna Saksonia). Z odnalezionych we Francji danych wynika, iż w1918 roku batalion brał udział w walkach pod Oise, St. Quentin, La Fère, Somme, Montdidier, Noyon oraz w regionie de Soisson-Reims. Niestety nie udało się ustalić losów Hermann Lorke z Przyłęgowa. Jego nazwisko nie figuruje w żadnym ze spisów poległych i zaginionych w I wojnie światowej. Być może powrócił on szczęśliwie do domu i pomagał przy wznoszeniu przyłęgowskiego pomnika upamiętniającego poległych kolegów.

Opracowanie Bogdan Mucha

29 maja 2017 - Benity, Maksymiliana, Teodozji