Prace ekshumacyjno-archeologicznych w Imbramowicach

Ustalenia w wyniku przeprowadzonych 20 sierpnia prac ekshumacyjno-archeologicznych przy cmentarzu parafialnym w Imbramowicach.
Jeńcy Stalagu 308 zamordowani i pochowani w Imbramowicach. Mogiły AK-owców, mogiły partyzantów, mogiły więźniów - takie najczęściej padały słowa mieszkańców Imbramowic, którzy pamiętają groby znajdujące się przy murze miejscowego cmentarza parafialnego.
Zagadka tego miejsca została dziś wyjaśniona w toku badań ekshumacyjno-archeologicznych przeprowadzonych wspólnie przez Żarowską Izbę Historyczną i poznańskie Stowarzyszenie "Pomost". W sumie odnaleziono szczątki 7 osób pochowanych w pięciu grobach.

W dwóch przypadkach był to pochówek tzw. podwójny (2 osobowy w jednym grobie). Układ szczątków w jamach grobowych wskazuje, iż osoby te chowane były w wielkim pośpiechu i bez jakiegokolwiek szacunku, gdyż wrzucono je do uprzednio wykopanych dołów.
Przy jednym z pochowanych odnaleziono fragmenty paska, przy drugim odłamaną blaszkę cynkową, która okazała się prawdziwą zagadką. Początkowo prowadzący badania, nie mogąc w pełni odczytać znajdujących się na niej napisów, uznali przedmiot za formę niemieckiego nieśmiertelnika np. karnej kompanii. Sensacyjne okazało się dopiero oczyszczenie przedmiotu po zakończeniu prac w zaciszu Żarowskiej Izby Historycznej, przy użyciu specjalistycznych przyrządów. Na blaszce ujawniony został napis STALAG 308 oraz znajdujący się pod nim niepełny numer 9190.
W tym przypadku nie ma najmniejszych wątpliwości, że pochowani przy cmentarzu w Imbramowicach byli jeńcami z obozu nr 308 w Świętoszowie. Stalagiem (niem. skrót od Stammlager für kriegsgefangene Mannschaften und Unteroffiziere) w czasie II wojny światowej określano niemiecki obóz jeniecki dla szeregowców i podoficerów.
Stalag 308 Neuhammer był obozem przeznaczonym dla jeńców radzieckich. Przygotowania do jego organizacji rozpoczęły się już wiosną 1941 roku, a pierwsi jeńcy pojawili się na początku lipca 1941 roku. Obóz rozlokowano na piaszczystym terenie w sąsiedztwie istniejącego Stalagu VIII E. Przygotowanie polegało na ogrodzeniu terenu drutem kolczastym i podzieleniu na sektory. W pierwszym okresie jeńcy mieszkali pod gołym niebem i z czasem zaczęli budować ziemianki przykrywane gałęziami. Warunki bytowe i wyżywienie były bardzo złe. Jesienią 1941 roku zaczęto budować drewniane baraki i część jeńców została do nich przeniesiona. Szacuje się, że do końca 1941 roku do obozu trafiło około 120 tysięcy jeńców z Armii Czerwonej. Łącznie przewinęło się ich ponad 180 tysięcy. Trudne warunki egzystencji, złe wyżywienie, brak opieki medycznej i ciężka praca powodowały dużą śmiertelność wśród jeńców. Występowały przypadki mordowania jeńców przez strażników. Wybuchały epidemie tyfusu i czerwonki.
W obozie mogło stracić życie nawet do 50 tysięcy jeńców. Dokładna liczba ofiar Stalagu 308 nie jest możliwa do oszacowania ze względu na brak dokumentów. W obozie trwał też werbunek do formacji wojskowych współpracujących z Niemcami, między innymi do Armii gen. Własowa zaciągnęło się około 6 tysięcy jeńców Stalagu 308. W 1942 roku obóz zamieniono na bazę szkoleniową dla jednostek militarnych, podporządkowanych wojskowym władzom niemieckim, złożonych głównie z Rosjan i Ukraińców, którzy zgodzili się współpracować z III Rzeszą. Powstały tu bataliony: „Nachtigall” („Słowik”), 14 Ochotnicza Dywizja Waffen SS Galizien. Szkolono tu szpiegów, wysyłanych na teren ZSRR (akcja „Zeppelin”)
W świetle znaleziska z Imbramowic, stwierdzić należy jednoznacznie, że pochowani byli jeńcami rosyjskimi. Niewyjaśniona w pełni pozostaje jedynie ich obecność w tej miejscowości, oddalonej od Stalagu nr 308 w Świętoszowie o 117 km, a także okoliczności śmierci. Wersją najbardziej prawdopodobną, jest to, że pochowani w nieludzki sposób, zostali zamordowani tutaj przez sowieckie NKWD za wspomnianą wyżej przynależność do Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (Русская освободительная народная армия, w skrócie RONA), pod dowództwem generała Andrieja Własowa, która walczyła u boku Armii Niemieckiej przeciw ZSRR.
Dla żołnierzy tych nie było miejsca w powojennym świecie. W oczach zwycięskiego mocarstwa ze wschodu, jawili się jako zdrajcy, zasługujący jedynie na wyrok śmierci. Czy tak było w przypadku Rosjan pochowanych w Imbramowicach ?? Po upływie 67 lat od zakończenia II wojny światowej odpowiedzi na to pytanie nie poznamy już chyba nigdy. To jednak nie ostatnia zagadka historii na Ziemi Żarowskiej. Mielęcin, Marcinowiczki, Mrowiny, Kruków, Łażany to kolejne miejsca, które objęte zostaną badaniami archologiczno-ekshumacyjnymi. Zmierzymy się również po raz kolejny ze sprawą katastrofy amerykańskiego bombowca B-17G pod Wierzbna. Istnieją bowiem przesłanki o pochówku w tym miejscu zaginionego do dziś pierwszego pilota tej maszyny Johna W. Pierika.

Bogdan Mucha
specjalista d/s zbiorów muzealnych - archeolog - Gminne Centrum Kultury i Sportu w Żarowie

14 grudnia 2017 - Alfreda, Izydora, Zoriny