Kolejnym obiektem, który zgodnie z zeznaniami Artura Sziblera i Paula Dorna miał stanowić składnicę polskich zabytków, był XVIII - wieczny pałac w Michałkowej. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Józefa Gębczaka w rezydencji znajdowała się "składnica konserwatora z Berlina". Kieszkowski w czasie objazdów zwiadowczych w 1945 roku stwierdził, że w zamku znajduje się spora liczba dywanów i skrzyń z Muzeum Narodowego w W-wie i że nie wszystkie zostały uratowane. Wcześniej zbiory tej składnicy zabezpieczył Pełnomocnik Komit. Ekonom. Rady Ministrów. Skrzynie ze zbiorami zdeponował w starostwie w Świdnicy pod opieką referatu Kult. i Sztuki. Witold Kieszkowski, który zajmował się zabezpieczaniem tych zabytków z ramienia Ministerstwa Kultury i Sztuki, w swojej relacji z prac rewindykacyjnych wspominał, że "w zamku Michałkowa (pow. Wałbrzych) znajdowała się spora liczba dywanów i skrzyń z Muzeum Narodowego w Warszawie". Odnalezione zabytki wyrewindykowano, a XVIII-wieczna rezydencja została później zamieniona na dom wczasowy.
Zbiory militarne zgromadzone w zamku Grodno - okres międzywojenny
W zeznaniach Artura Sziblera pojawiła się również informacja o dużej składnicy zlokalizowanej w rejonie Strzegomia. Niemiec mówił najprawdopodobniej o pałacu w Morawie, gdzie zgromadzono najcenniejsze zabytki przeniesione z Sichowa. Wśród tych dzieł sztuki były m.in. rzeźby, cenne dywany i obrazy z kolekcji Muzeum Czartoryskich (autorstwa Leonarda da Vinci, Rafaela Santi, Rembrandta van Rijn) oraz dzieła Canaletta ze zbiorów warszawskich. Pod koniec stycznia 1945 roku najcenniejsze z nich zostały zapakowane w 3 skrzynie i wywiezione do rezydencji Hansa Franka do Bawarii. Kolejną partię polskich dzieł sztuki zdeponowanych w Morawie zabezpieczył konserwator Günther Grundmann. Najpierw kilka skrzyń przewiózł do Cieplic, a później ewakuował je do Coburga. Na miejscu przekazał je Amerykanom, którzy zwrócili je Polsce w 1946 roku. Kiedy do Morawy dotarli wreszcie polscy muzealnicy, z przerażeniem stwierdzili, że w pałacu "urządzone były legowiska dla żołnierzy. Z czego zrobione? Ułożone jedne na drugich leżały tam, zrabowane jeszcze w 1939 roku z Gabinetu Rycin UW, albumy Stanisława Augusta. W skórzanych oprawach, ze złoconymi literami, tak łatwe do rozpoznania... Później obszukiwaliśmy jeszcze starannie okolice willi i znajdowaliśmy grafiki zmięte dla higienicznego użytku. Zbieraliśmy je starannie i potem profesor Lenart w swojej pracowni wszystko to jakoś wyczyścił, odmył, tak że udało się je odratować". Błyskawiczne dotarcie polskich muzealników do niemieckich składnic wcale nie oznaczało zabezpieczenia wszystkich zabytków wywiezionych z terenu Generalnego Gubernatorstwa. Prof. Witold Kieszkowski wspominając swoją działalność rewindykacyjną podkreślał, że uratowano zaledwie część dzieł sztuki zgromadzonych w rejonie Świdnicy. "Niektóre ze składnic zniszczone zostały w czasie działań wojennych lub uległy rozproszeniu i grabieży (pałac w Zagórzu Śląskim - Kynau - pow. Wałbrzych)". Największą stratą dla polskich zbiorów było zniknięcie obrazów Jana Matejki ("Rejtan", "Batory pod Pskowem", "Unia Lubelska"). Dopiero 26 czerwca 1945 roku inż. Graumann dostarczył prof. Stanisławowi Lorentzowi informację, że w restauracji "Waldschlöschen", w małej miejscowości Hain (dziś Przesieka) koło Podgórzyna i Jeleniej Góry znajdują się skrzynie z polskimi zabytkami. Na miejscu odnaleziono obrazy Matejki oraz paczki z dziełami sztuki stanowiącymi własność Galerii i Muzeum Prehistorycznego ze Lwowa.
Świdnica - ulica Wałbrzyska w okresie II wojny światowej
Mimo że od wspomnianych wydarzeń minęło już 60 lat, wciąż istnieje duża szansa na odnalezienie zabytków, które zdeponowano lub ukryto w rejonie Świdnicy. Wierzyli w to m.in. szefowie grupy operacyjnej penetrującej Sudety w poszukiwaniu "złota Wrocławia" i dzieł sztuki ukrytych przez Niemców. O tym, że przypuszczenia służb specjalnych nie były bezpodstawne, przekonują pojawiające się od czasu do czasu informacje o próbach sprzedaży jakiegoś zabytku znajdującego się w rękach mieszkańców powiatu świdnickiego.
J. Robert Kudelski - dla miesięcznika Miłośników Historii i Tajemnic - "Inne oblicza historii"