Srający chłopek
W Zawiszowie pod Świdnicą stoi rzeźba, która od lat budzi uśmiech, zaskoczenie i mnóstwo pytań. „Srający Chłopek” – bo tak brzmi jego oficjalna nazwa – przedstawia mężczyznę siedzącego na ceglanym wychodku z opuszczonymi spodniami, fajką w ręce i wyraźnie zajętego prozaiczną czynnością fizjologiczną. To jedna z tych atrakcji, o których nie przeczytasz w typowych przewodnikach, ale która doskonale pokazuje, że historia bywa bardziej zabawna niż się wydaje.
Figura powstała w 1935 roku i od początku była związana z oczyszczalnią ścieków. Nie jest to przypadkowy żart – rzeźba upamiętnia powstanie nowoczesnej biologicznej oczyszczalni w Świdnicy, co w tamtych czasach było sporym osiągnięciem technicznym.
- unikalna rzeźba z poczuciem humoru
- symbol nowoczesnej kanalizacji
- ciekawa historia powstania
- nietypowa lokalizacja przy oczyszczalni
- doskonałe miejsce na zdjęcia
Historia z przymrużeniem oka
Wokół powstania rzeźby krążą dwie główne wersje. Pierwsza, bardziej oficjalna, mówi że mieszkańcy Świdnicy ufundowali figurę jako wyraz wdzięczności dla władz miasta za przeprowadzenie kanalizacji. To była niemała inwestycja – dostęp do kanalizacji w latach 30. oznaczał skok cywilizacyjny i poprawę warunków życia.
Druga wersja jest prostsza i może bardziej prawdopodobna. Według niej pracownicy ówczesnej, jeszcze niemieckiej oczyszczalni ścieków, podczas przerwy śniadaniowej postanowili dla żartu stworzyć rzeźbę człowieka załatwiającego potrzebę. Symbol był jasny – oni, jako pracownicy oczyszczalni, zajmują się tym, co inni produkują, i doprowadzają ścieki do stanu zdatnego do wypuszczenia do rzeki.
Niezależnie od tego, która historia jest prawdziwa, rzeźba doskonale oddaje ducha niemieckiego śląskiego humoru – praktycznego, bezpośredniego i pozbawionego zbędnych ogródek.
Co dokładnie zobaczysz
Figura przedstawia mężczyznę w średnim wieku, ubranego w charakterystyczny niebieski fartuch ochronny (choć kolor zmieniał się przez lata – pierwotnie był czerwony). Na głowie ma czapkę z daszkiem, a w ręku trzyma fajkę – detal, który nadaje całej scenie pewien luz i codzienność. Spodnie ma opuszczone, siedzi na ceglanym wychodku pod drewnianym zadaszeniem.
Z przodu figura wygląda stosunkowo niewinnie – dopiero jak się obejdzie ją dookoła, staje się jasne, czym dokładnie zajmuje się bohater rzeźby. To właśnie ta perspektywa budzi największe rozbawienie odwiedzających.
Podczas renowacji w 2011 roku odkryto ciekawą rzecz – pod warstwami farby znaleziono brodę, którą „Srający Chłopek” miał w oryginalnej wersji. Z czasem ktoś ją zamalował, a podczas odnowienia postanowiono nie przywracać tego detalu. Dziś bohater rzeźby ma gładko ogolone lico.
Wędrówka przez miasto
Rzeźba miała ciekawą historię przemieszczania się. Przez lata pojawiała się w różnych miejscach Świdnicy, była trochę zapomniana, czasem stała gdzieś z boku. Pierwotnie znajdowała się na terenie starej oczyszczalni przy ulicy Komunalnej w Świdnicy. W 1992 roku, gdy otwarto nowoczesną oczyszczalnię w podświdnickiej wsi Zawiszów, figura przeniosła się razem z nią.
Dziś stoi przy bramie Miejskich Wodociągów w Zawiszowie i wreszcie ma swoje stałe miejsce. Zainteresowanie nią z roku na rok rośnie – turyści pytają o nią w punktach informacji turystycznej, robią zdjęcia, a miasto nawet wydało specjalny znaczek turystyczny z jej wizerunkiem.
Renowacje i zmiany wyglądu
Figura była kilkakrotnie odnawiana. W 2011 roku przeszła gruntowną renowację – usunięto wtedy kilka warstw farb i właśnie wtedy odkryto wspomnianą brodę. Latem 2015 roku ponownie ją odmalowano, naprawiono ceglany murek i wykonano nowe zadaszenie. To właśnie wtedy fartuch zmienił kolor z czerwonego na jaskrawoniebieski, który można zobaczyć obecnie.
Choć rzeźba nie jest wpisana do rejestru zabytków, jest regularnie konserwowana. Miasto zdaje sobie sprawę, że to jedna z tych atrakcji, które zapadają w pamięć i wyróżniają Świdnicę na mapie turystycznej regionu.
Dla kogo ta atrakcja
To zdecydowanie miejsce dla osób z poczuciem humoru, które lubią nietypowe atrakcje turystyczne. Dzieci będą rozbawione, choć rodzice mogą mieć potem do wyjaśnienia kilka pytań. Miłośnikom historii przemysłowej i ciekawostek kulturowych też się spodoba – to w końcu świadectwo epoki, kiedy kanalizacja była powodem do dumy.
Nie jest to jednak miejsce, przy którym spędzi się godzinę. To raczej punkt do krótkiego postoju, zrobienia zdjęć i uśmiechu. Idealnie wpisuje się w trasę zwiedzania Świdnicy i okolic – można połączyć wizytę z oglądaniem zabytkowego rynku czy słynnego Kościoła Pokoju.
Świdnicki „Srający Chłopek” ma swojego odpowiednika w Katalonii – hiszpańską figurkę zwaną „Caganer” (dosłownie: „robiący kupę”). W kulturze katalońskiej jest to symbol zdrowia, urodzaju i pomyślności, szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Wyraża też równość wszystkich ludzi wobec natury.
Praktyczne informacje – jak dotrzeć i co warto wiedzieć
Rzeźba znajduje się w Zawiszowie, podświdnickiej wsi, przy bramie Miejskich Wodociągów. Z centrum Świdnicy to kilka kilometrów – najwygodniej dojechać samochodem. Można też połączyć wizytę z dłuższym spacerem lub przejażdżką rowerem, jeśli pogoda dopisuje.
Atrakcja jest dostępna bezpłatnie i przez całą dobę – stoi na zewnątrz, więc nie ma godzin otwarcia. Nie trzeba kupować biletu ani rezerwować wizyty. Po prostu podjeżdża się, ogląda, robi zdjęcia i jedzie dalej.
Na wizytę wystarczy 10-15 minut, chyba że ktoś chce zrobić serię zdjęć z różnych perspektyw i dokładnie przyjrzeć się detalom. Miejsce nie jest tłoczne – czasem można trafić na innych turystów, ale raczej nie ma tu kolejek.
Warto pamiętać, że to atrakcja typu „roadside attraction” – nietypowa, humorystyczna, ale niewymagająca długiego postoju. Idealnie sprawdza się jako dodatek do zwiedzania Świdnicy, która ma do zaoferowania znacznie więcej – wspomniany już Kościół Pokoju wpisany na listę UNESCO, przepiękny rynek z ratuszem, czy katedrę. „Srający Chłopek” to taki bonus, ciekawostka, o której będzie się wspominać ze śmiechem.
Jeśli ktoś zbiera nietypowe atrakcje turystyczne w Polsce, to miejsce powinno znaleźć się na liście. To dowód na to, że historia nie musi być poważna, a nawet prozaiczne tematy – jak budowa kanalizacji – mogą zostać upamiętnione w zabawny sposób.
